Pobierz aplikację!


 Wówczas zaczyna się raj! I to nie byle jaki – wędkarski. Przynajmniej dla mnie – łowcy szczupaków. W tym okresie gospodaruję czas tak, by pływać jak najczęściej i jak najdłużej. To jeden z lepszych okresów na duże szczupaki na moich wodach.

Miejscówki, w których od maja widnieją gęste place zielonych kapelonów przez cały rok są doskonałymi miejscami, w których bytują drapieżniki – choć nie tylko. Przecież one zaczajają się wśród łodyg i liści roślin na swoje ofiary. Mało tego – miejsca tego typu są bardzo rzadko odwiedzane przez wędkarzy, a powód jest bardzo prosty – trudność w obłowieniu zarośniętego miejsca, czy też niedostępność.


Sprzęt – łowimy w miejscach, w których w każdej chwili możemy spodziewać się brania dużego szczupaka lub solidnego zaczepu. Mówiąc krótko: Nasz zestaw powinien być bardzo mocny. W zależności od stosowanych przynęt:

  • Gumy i wszelkiego rodzaju błystki – kij o mocy minimum 20lb, plecionka o wytrzymałości  12-20lb oraz solidny kołowrotek, który wraz z dopasowanym wędziskiem i linką pozwoli na stanowczy hol okazałego zębacza,

  • Woblery, Jerki – tutaj z reguły stosujemy dość mocne zestawy. Kije do 120g, plecionki o wytrzymałości 30lb i dość solidne multiplikatory nie będą wcale przesadą!

Pamiętajmy o zasadzie „Najmocniejszy łańcuch ma wytrzymałość swojego najsłabszego ogniwa” – nawet agrafki, krętliki czy też kółka łącznikowe – wydawać by się mogło drobiazgi – mogą zdecydować o Naszej porażce.


Przynęty – zawsze ciężko mi o nich pisać i dyskutować, ponieważ każdy wędkarz ma swoje sprawdzone modele, w które wierzy. W dzisiejszych czasach na Naszym rynku z pewnością znajdziemy odpowiadające Nam – i przede wszystkim rybom – przynęty:

  • Gumy: Relax Kopyto 4,  5 i w szczególności 6cali – to na nie złowiłem wyraźnie więcej zębaczy niż na jakiekolwiek inne, są one podstawowymi przynętami w moim arsenale. Do pudełka dorzućmy Kopyto 4L, Ripper Shad – to moje pewniaki, z których jesienią zawsze dobiorę coś, co pasuje szczupakom. Kolory naprawdę różne : od fluo po naturalne, jednak zawsze zaczynam od naturalnych.


Technika – tutaj zaczynają się schody. Jedyną regułą jest brak reguł! W zależności od dnia ryby bytują tuż przy dnie, w pół wody lub tuż pod taflą wody. Latem możemy łowić w średnio zagęszczonych
placach kapelonów – np. na gumy uzbrojone w haki offsetowe z obciążeniem tuż przed przynętą lub wykonując celne rzuty na granicy kapelonów, czy też celując w oczka wolne od roślin. We wrześniu, kiedy zaczyna się okres odstępowania kapelonów często używam jerków i crankbaitów. Wtedy prowadzę je w pół wody lub sprowadzam je na ¾

głębokości. Jesienią najlepsze efekty mam na 6-calowe gumy prowadzone metodą opadu, oczywiście nie zawsze. Warto mieć na łodzi zawsze dwa zestawy i do gum, blach i do woblerów, jerków.


Miejscówki i ich obławianie – cały czas mam na myśli miejsca zarośnięte. Na moich jeziorach już we wrześniu kapelany nieco odstępują i tworzę się oczka. To wyśmienity okres dla wędkarza – miejsca, które przez cały rok nie były odwiedzane przez wędkarzy w końcu są dostępne. Większość wędkarzy lekceważy takie miejsca – i bardzo dobrze… więcej dla Nas! W pierwszej kolejności parkuję łódź tak, bym mógł wykonywać rzuty na granicy kapelonów i czystej wody. Często już tutaj pojawiają się brania. Jeśli dokładnie obłowimy całą interesującą nas miejscówkę to podpływamy nieco bliżej. I tak w kółko – aż do wpłynięcia w samo serce naszego placu roślin. Wtedy mamy wiele różnorodnych
możliwości – możemy wykonywać rzuty dosłownie wszędzie.


Rzuty  – celność rzutów to podstawa. W takich warunkach, po pewnym okresie Nasza celność rzutu poprawia się w bardzo dużym stopniu. Nawet 0,5m różnica w wykonanym rzucie może zdecydować o Naszym sukcesie. Czasami tuż przed rzutem wewnątrz mnie pojawia się iskierka, która mówi mi, że w tym miejscu – wolnym od roślin – nastąpi branie. To wspaniałe uczucie, gdy wypatrzymy sobie miejsce, które w promieniu 20cm jest wolne od roślin, przeprowadzimy przez nie przynętę i nastąpi branie. Ujmę to krótki i zwięźle: „Dla takich chwil warto żyć”.


Jeśli nie próbowaliście jeszcze łowienia wśród opadających kapelonów to koniecznie spróbujcie! Miejsca te są bardzo rzadko odwiedzane przez wędkarzy, przez co mamy szansę na spotkanie z naprawdę okazałym drapieżnikiem! Pozdrawiam wszystkich czytelników i Team Relax, dziękuję za stworzenie przynęt, które łowią wielkie drapieżniki!



Foto i tekst: Maciej Jagodziński „wobler129”

Polecamy również

Otwarcie Sezonu Sandaczowego 2011

Wiosenna Extremadura (Hiszpania)

Gdzie diabeł nie może tam Viper może

Gdzie diabeł nie może tam Viper może cz. 2

Polowanie na dużego Okonia

Używamy Cookies

Newsletter

Zawsze aktualne informacje i promocje